czwartek, 6 kwietnia 2017

Shipgratis

Cześć,

i znowu trochę czasu mnie tu nie było. Niestety były sprawy trochę ważniejsze. Później musiałam się podnieść z chwilowego dołka do tej pory jeszcze nie mogę pogodzić się z tym co się stało. Mam wspaniałego kochającego mężczyznę, który pomógł mi przez to przejść, chociaż i jemu było ciężko nie będę tu o szczegółach mówić......trzeba żyć dalej. To tak na wstępie chciałam siebie wytłumaczyć.

Wracając już do tematu czy słyszałyście o stronie Shipgratis?

Pomysł stworzenia galerii zakupów, ShipGratis.eu, powstał w naszych głowach około połowy roku 2011. Motywem była chęć stworzenia internetowej strony gdzie klienci będą mogli kupować towar i o małej wartości, pod warunkiem że do ceny towaru nie będzie zaliczona opłata pocztowa. Umożliwienie samodzielnego zakupu bez obaw o zaliczenie do ceny nieproporcjonalnej kwoty za opłaty pocztowe. Równocześnie chcieliśmy zachować wysoki poziom naszych innych usług, takich jak komunikacja z klientami, oferowanie szczegółowych informacji o towarze, załatwianie reklamacji itp.

System jest bardzo prosty, nie naliczamy opłaty pocztowe. Nie oznacza to jednak że chcemy wprowadzić klienta w błąd  i zaliczymy mu opłatę pocztową do ceny towaru. Jest to wręcz odwrotnie, wszystkie produkty oferowane w naszej galerii ShipGratis.eu mają cenę podobną lub niższą od cen u konkurencji, podstawowa różnica  tkwi w tym że konkurencja często do cen towaru dolicza opłaty pocztowe. Naszym celem jest oferowanie klientom dobrej jakości towaru za konkurencyjne ceny. 

Logując się na tej stronie, jest specjalna zakładka dla blogerów. Wpisujemy tam adres bloga, datę rozpoczęcia i wszystkie statystyki. Po kilku dniach administrator akceptuje nas jako blogera i wystawia nam odznakę złotą, srebrną lub brązową. Te odznaki oznaczają ograniczenia, a po co te ograniczenia? Bo będąc w sekcji blogera możemy wyprać produkty, które mamy chcielibyśmy zrecenzować, ograniczenia są po to aby określić przedział cenowy produktu. Oczywiście my blogerzy nie płacimy za produkt, który mamy zrecenzować. Mamy kilka opcji, po wybraniu wysyłamy prośbę do administratora i kiedy mamy akceptacje produkt zostaje wysłany. Produkty idą do nas z Azji więc na produkt musimy czekać około 30 dni.

Uwielbiam kolczyki, więc skoro jednym z proponowanych produktów miałam kolczyki to wiadomo co wybrałam :)
Padło na takie:
Bogato zdobione kolczyki z przezroczystymi kamyczkami

Cena tych kolczyków teraz wynosi: 54,24zł nie powiem....jestem w szoku...

Opis produktu: 
  • Materiał: metal biżuteryjny, szkło szlifowane
  • Kolor: patrz zdjęcie
  • Wymiary: 20 x 10 mm
A jak one wyglądały u mnie?:



Kolczyki są śliczne, bogate tak jak w opisie. Szczerze mówiąc myślałam ze to ściema i miłe zaskoczenie było kiedy te kolczyki dotarły :) Same zdecydujcie czy chcecie z tego skorzystać :)

wtorek, 21 lutego 2017

BISHOJO oliwka do demakijażu.


Każda z nas używa różnych kosmetyków do makijażu. Lekkich, ciężkich i wodoodpornych. Jest jednak coś co nas wszystkie łączy to skuteczny i staranny demakijaż. Poświęcajmy skórze trochę czasu, a odpłaci nam się promienną, zdrową cerą. Wieczorem nasza buzia jest brudna, nie mówię tu o makijażu, a o innych czynnikach jakimi są: kurz, spaliny, pot, nadmiar sebum, bakterie i inne osady, które zatykają pory. 
Nasza skóra przez to nie może swobodnie „oddychać” i wtedy właśnie powstają zaskórniki i krostki. Niestarannie oczyszczona skóra to przyczyna wielu podrażnień. Nasza cera jest naszą wizytówką i dlatego powinnyśmy o nią dbać każdego dnia, rano i wieczorem. Rozpieszczajmy swoją cerę!

Jakiś czas temu miałam przyjemność rozpocząć współpracę z firmą Bishojo. Dzięki tej współpracy mam okazję testować kilka kosmetyków, jednym z nich jest oliwka do demakijażu.

Bishojo to linia kosmetyczna stworzona dla nowoczesnych, aktywnych kobiet, które dążą do perfekcji w każdej dziedzinie życia
Bishojo znaczy piękne dziewczyny. Piękno to nie tylko uroda zewnętrza, ale także równowaga wewnętrzna.

Oliwka do demakijażu to naturalność sama w sobie.  Co zawiera?
Olej ze słodkich migdałów i oliwa z oliwek, które mają za zadanie wygładzić, nawilżyć i odmłodzić skórę. Mogę powiedzieć, że oliwka wygładza i naprawdę dobrze radzi sobie z moją suchą i problematyczną skórą twarzy, szczególnie na policzkach. Olej z Rokitnika nadaje skórze złocisty odcień i niweluje podrażnienia. Dodatkowo receptura zawiera Olej z Kamelii Japońskiej (Tsubaki).
 
Oliwkę nakładać na całą twarz łącznie z powiekami, wykonując przy tym delikatny masaż, który „zmiękczy” makijaż. Spłukać letnią wodą. Na koniec można stosować płyn lub emulsję micelarną ( o której również wspomnę w kolejnym poście). 
Oliwka ta jest idealna dla każdego rodzaju cery.

0% olei mineralnych, 0% parabenów, 0% BHT-BHA, 0% PEG.

Już jakiś czas temu przekonałam się do oliwek do makijażu, bo one właśnie najlepiej radzą sobie z usunięciem mojego ciężkiego makijażu. Co najważniejsze...nie piecze w oczy.  Dozownik w postaci pompki mnie nie przekonuje...przy naciśnięciu lekko pryska na lustro, ale to mało ważne przy skuteczności działania. 


Bishojo to naprawdę wyjątkowa firma, które kieruje się filozofią małych kroczków KAIZEN. KAI oznacza zmianę, a ZEN-dobry. Całe nasze życie jest sumą wydarzeń, decyzji, pomysłów i marzeń. Wszystko w życiu rozpoczynamy od pierwszego kroku, pierwszej myśli czy pierwszego słowa.

W życiu powinniśmy koncentrować się na zachowaniu umiaru i równowagi. Harmonia wypracowana dzięki zbilansowanej diecie, aktywności fizycznej oraz odpowiedniej pielęgnacji jest kluczem do osiągnięcia spokoju ducha i piękna.


Warto zatem wypróbować produktów tej firmy, dlatego zapraszam na stronę w celu zagłębienia się w filozofię KAIZEN oraz zapoznaniem się z produktami! http://www.bishojo.eu/





środa, 1 lutego 2017

Quiskin Professional Makeup Remover

Każda z nas stawia na pielęgnacje skóry twarzy i co za tym idzie...demakijaż. Nie wyobrażam sobie abym miała położyć się spać z makijażem. 
Są dni kiedy kładę się naprawdę późno, nalezę do "nocnych marków". Po wieczornej kąpieli marze aby jak najszybciej wskoczyć pod kołdrę i zasnąć. Dlatego zależy mi na dokładnym, ale szybkim demakijażu. 

Niedawno otrzymałam od Quiskin produkt który przypominał mała rękawiczkę. Nie chciało mi się wierzyć, że zdziała coś konkretnego. 

Czym tak naprawdę jest Proffesional Makeup Remover?
To innowacyjny produkt, który eliminuje tradycyjne metody oczyszczania skóry za pomocą kosmetyków. Przeznaczony dla osób, którym zależy na szybkim, a jednocześnie profesjonalnym demakijażu. Dzięki Quiskin i wodzie jesteśmy w stanie wykonać demakijaż w kilka minut i spowodować, że nasza skóra będzie czysta, witalna i piękna. Wszystko to jest możliwe dzięki specjalnemu rodzajowi QUI - włókna, które dzięki swojej innowacyjnej strukturze doskonale dociera do wszystkich miejsc na skórze idealnie ją oczyszczając. Produkt dedykowany jest osobom, które cenią sobie życie w zgodzie z naturą. 

Przed pierwszym użyciem wyprać w szarym mydle.
Produkt jest wielokrotnego użytku do czterech miesięcy od pierwszego użytku. 
Jeżeli o mnie chodzi to jestem zadowolona z szybkiego demakijażu, ciężko usunąć tusz z rzęs, ale za to świetnie radzi sobie z ciężkim podkładem Revlon Colorstay.



czwartek, 19 stycznia 2017

Produkt, który zastąpi nam większość kosmetyków do pielęgnacji :)

Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam oglądać kanały vlogerek kosmetycznych, szczególnie testy, porównania i ciekawe gadżety. Produkt, o którym Wam opowiem zobaczyłam u Karoliny z kanału StylizacjeTV. Jest to produkt dosłownie do wszystkiego, a mianowicie jest to Żel Aloesowy z Holika Holika.

Holika Holika Aloe 99% Soothing Gel to wielofunkcyjny żel, nawilża, chłodzi i odświeża dzięki wysokiej zawartości soku z Aloesu, który pochodzi z wyspy Jeju w Korei Południowej.
Aloes głęboko i bardzo szybko wchłania się w tkanki. Utrzymuje prawidłowe nawodnienie skóry. Oczyszcza, ujędrnia, regeneruje naskórek oraz poprawia miejscowe krążenie krwi.
Pomaga utrzymać lekko kwaśny odczyn skóry, przez co staję się ona odporna na podrażnienia. Zawiera aloektynę, która działa przeciwzapalnie z tego względu własnie produkt może być stosowany u osób, które mają problem z trądzikiem. Żel jest hipoalergiczny, nie zawiera parabenów, olejów mineralnych, sztucznych barwników oraz składników pochodzenia zwierzęcego.

Można go używać jako:
*serum do włosów
*krem nawilżający
*balsam do ciała
*krem do rąk i stóp
*krem pod oczy
*balsam po goleniu

Główne składniki:
Sok z aloesu ma działanie ściągające, nawilgające, regenerujące i przeciwzapalne. Działa również przeciwzmarszczkowo, opóźnia wszystkie procesy związane ze starzeniem się skóry.
Ekstrakt Centella Asiatica działa antybakteryjnie, przeciwobrzękowe, przeciwzapalne, leczące rany. Przyspiesza leczenie ran oraz zmian skórnych takich jak opryszczka, trądzik pokrzywka.
Ekstrakt z liści pędów bambusa posiada działanie nawilżające i antyoksydacyjne.
Ekstrakt z ogórka ma właściwości przeciwzapalne i napinające skórę oraz złuszczające martwy naskórek.


Od dłuższego czasu walczę z suchą skórą zaczynając od nóg kończąc na skórze twarzy. Moja skóra jest tak przesuszona, że w niektórych momentach zaczyna piec. Na ratunek przyszedł mi właśnie ten żel. Przestało szczypać dzięki właściwościom kojącym i chłodzącym. Bardzo dobrze nawilża skórę twarzy. Do tego świetny relaks dla skóry. Zmniejszyły mi się sińce pod oczami, strefa okolic wydaje się atrakcyjniejsza :). Żel szybko się wchłania, ma lekki zapach, który nie drażni. Może się nawet nadać jako baza pod makijaż. 
Używam go również jako serum na włosy po ich umyciu. Zauważyłam, że włosy są lśniące, miękkie i naprawdę wyglądają na zdrowsze.

Polecam ! 

wtorek, 10 stycznia 2017

Domowe SPA co Ty na to?

Która z Was marzy o chwili dla siebie? My kobiety jesteśmy postrzegane jako sprzątaczki, kucharki, opiekunki. czasami w natłoku obowiązków nie mamy czasu dla siebie. Czy możemy sobie pozwolić na ciepłą kąpiel z książką i winem? to chyba rzadkość. Każdej z nas przydałby się 3 dniowy wyjazd do jakiegoś luksusowego SPA, ale niestety z różnych powodów nie możemy sobie na to pozwolić. Jednak to nic straconego, jeżeli o mnie chodzi to stawiam na domowe SPA.
Zazwyczaj 2-3 razy w tygodniu (teraz mam więcej czasu) wieczorami, kiedy córa pójdzie spać. Taki dzień miałam wczoraj!

Swoje domowe SPA zaczynam zawsze od ciepłego prysznica podczas którego robię peeling całego ciała. Użyłam po raz pierwszy malinowego peelingu z Organic Shop. Ekstrakt z maliny oraz cukier trzcinowy umożliwiają delikatną pielęgnację skóry. Odżywia skórę w potrzebne składniki i poprawia koloryt nadając przy tym skórze jędrności. Zapach tego peelingu jest obłędny :) Do peelingu stóp i rąk użyłam peelingu marki Avon Planet Spa. Na twarz użyłam oczyszczającego żelu również marki Avon. 
Włosy potraktowałam szamponem naprawczym System Professional z Wella. Oczywiście po umyciu następuje czas na maseczkę. Maseczka to moje nowe odkrycie-maska drożdżowa babuni Agafii. Dostarcza ona białko, witaminy i mikroelementy. Oleje z kolei zapobiegają wypadaniu włosów. Maska wzmacnia włosy, wzmacnia cebulki włosów oraz przyspiesza wzrost. Szczerze mówiąc po jednym opakowaniu nie widzę jeszcze efektów, ale w drodze jest już kolejne opakowanie.

Po prysznicu, aby nawilżyć skórę używam żelu aloesowego z Holika Holika, jest to produkt dosłownie do wszystkiego. Można go stosować na twarz, pod oczy, na włosy jest wszechstronny i robi naprawdę dobrą robotę! 

W tym momencie jest chwila na maseczkę na twarz, użyłam maski Moisture Aqua Bomb z Garnier, którą dostałam do przetestowania. Działa jak zwykła maseczka nawilżająca w płachcie. Czułam dodatkowo lekkie ochłodzenie. 

Pod koniec mojego domowego spa, nakładam na końcówki włosów po spłukaniu maski oczywiście serum naprawcze (AVON), a na twarz krem do skóry odwonionej Dermedic. Krem-żel ogranicza utratę wody, skóra odzyskuje zdrowy i promienny wygląd, a kwas hialuronowy tworzy barierę ochronną naskórka.
No i na sam koniec nakładam na stopy i dłonie maseczkę z tej samej linii co peeling Avon Planet Spa.

Tak mniej więcej wygląda moje domowe spa, chociaż nie powiem, bo z chęcią wylegiwałabym się w wannie z pianą, czytając dobrą książkę, ale na to też przyjdzie czas.

A czy możecie sobie pozwolić na domowe SPA? Jakich kosmetyków używacie?








piątek, 6 stycznia 2017

Mascara Avon SuperShock


Ostatnio robiłam generalne porządki w swojej kosmetyczce. Okazało się, że mam sporą kolekcje turzy do rzęs. Niestety były to mascary, które mi nie odpowiadały. Swego czasu numerem jeden była mascara marki KOBO niestety była to edycja limitowana i już nie jest dostępna ani stacjonarnie ani w internecie.

Kilka miesięcy skończyłam z upiększaniem swoich rzęs...przestałam je doczepiać. Niestety...moje rzęsy powypadały, zrobiły się krótkie i cienkie, żadna mascara nie dawała efektu takiego jaki bym chciała i tak zaczęły się poszukiwania idealnego tuszu do rzęs.
Oczywiście takowy znalazłam. Tusz numer jeden to Avon SuperShock-szokująca objętość i rozdzielenie.
Unikalna formuła z mikrowłóknami pogrubia i powiększa rzęsy, aby nadać i do 12x większą objętość bez grudek. Super gruba elastyczna szczoteczka nakłada idealną ilość tuszu, zarazem rozczesując rzęsy. Tak obiecuje producent. Mascara dostępna jest w kilku kolorach: Black, Brown/Black, Emerald Shock (zielony), Royal Shock (niebieski), Violet Shock(fioletowy), Blackset Black. Jestem zwolenniczka zwykłego czarnego tuszu.

Jakie są moje spostrzeżenia na temat tej mascary. 
Dociera do każdej rzęsy nawet tych najkrótszych. Mimo, że mam opadającą powiekę i większość mascar odbija się na górnej powiece, ta akurat radzi sobie świetnie. Pogrubia i wydłuża rzęsy i własnie dlatego uwielbiam tą mascarę! Wystarczy jedna warstwa aby rzęsy były pięknie podkreślone i pogrubione. Nie obsypuje się, nie tworzy grudek. Elegancko zmywa się mleczkiem do demakijażu. Dzięki ten mascarze moje rzęsy w końcu jakoś wyglądają. Już nigdy nie zrobię sobie rzęs :D

Przy okazji wpadłam na pomysł żeby zacząć kurację odżywczą olejkiem rycynowym. Jestem ciekawa jaki efekt da zwykły olejek :D

czwartek, 5 stycznia 2017

Szczęśliwego Nowego Roku!

Dziś już jest piąty dzień Nowego Roku...a ja dopiero teraz do Was zajrzałam żeby złożyć Wam życzenia i dopiero teraz mam sprawną rękę żeby cokolwiek napisać więcej.

Życzę Wam dużo zdrowia, bo bez niego ani rusz. 
Wiele wytrwałości, ogromnego szczęścia, pomyślności, spełnienia wszystkich marzeń. 
Całego roku miłości i oby ten rok był o wiele lepszy od poprzedniego!


Podsumowując rok 2016...ten rok był najgorszy. Najgorszy to znaczy mam na myśli i moje prywatne życie, ale także sprawy, które działy się na arenie światowej

Rok 2016 najbardziej tragiczny był chyba dla świata kultury. Odeszło od nas tylu wspaniałych artystów

Do tego swój rok zakończyłam niezłym upadkiem ze schodów, ratowałam sałatkę paznokcia niestety już nie uratowałam i tak w Nowy Rok odwiedziłam SOR. Mimo nieciekawego Nowego Roku wierzę, że rok 2017 będzie dobrym rokiem.
Nie mam żadnych postanowień, ale za to złożyłam sobie kilka obietnic...a samej siebie nie zawiodę. 
Wróciłam do diety...a od poniedziałku wracam na siłownie.

Dzisiaj jest trzeci dzień diety. Wszystko mi wychodzi póki co. Woda na plus, dieta na plus brakuje jeszcze treningu, ale już w przyszłym tygodniu.