piątek, 17 listopada 2017

Puder do kąpieli ? od Miodwej Mydlarni

Na pewno więszkosc z Was (te które są posiadaczkami wanny) uwielbiają długie odprężające kąpiele. Wtedy można chociaż na chwilę zając się sobą i uciec w moim przypadku od córki i narzeczonego. Najlepiej jeszcze kiedy można poczyta ulubioną książkę, a w łazience unosi sie wspaniały zapach. To się nazywa odpowiedni relaks.


 Dlatego chciałabym Wam przedstawić pewien produkt. Ciekawa jestem czy kiedykolwiek o nim słyszałyście, bo ja nie. Dlatego też z czystej ciekawości zgłosiłam się do testowania produktu, a mianowicie Pudru do kąpieli Róża Angielska od Miodowej Mydlarni. Testowanie było organizowane na portalu Familie.pl 





Nie mogłam się powstrzymać i już w dzień kiedy otrzymałam produkt zrobiłam sobie wieczorną kąpiel. Produkt jest tak świetny, że nie chciałam wychodzić z wody. Skład tego pudru to sama natura, a mianowicie mleko, oliwa z oliwek i mączka owsiana. Jak widać składniki są bardzo odżywcze. Zapach tego pudru kojarzy mi się z dzieciństwem i perfumami mojej babci, które uwielbiałam. 
Na początku zastanawiałam się jak się używa tego pudru. DO wanny wypełnionej ciepłą wodą wsypujemy od 3 do 5 łyżek pudru. Miłym zaskoczeniem były dla mnie płatki róż zasuszone, które później w kąpieli jak się okazało rozwinęły się, chociaż chwilę mogłam się poczuć jak księżniczka w kąpieli z płatków róż

Po kąpieli skóra była dobrze nawilżona i gładka. Cierpię na niedoczynność tarczycy a co za tym idzie....sucha skóra szczególnie na łokciach i kolanach. Kąpiele z dodatkiem pudru różanego są dla mnie wybawieniem, Suchość skóry była na tyle niekomfortowa, że w tych miejscach bardzo piekła mnie skóra...a dzięki tej kąpieli i jej regenerującym i odżywczym właściwością pożegnałam się z tą dolegliwością

Jeżeli chodzi o opakowanie...według mnie jest bardzo praktyczne. Zwykły słoiczek z etykietą dają świetny, a zarazem prosty desing. Do słoiczka można włożyc każdego rodzaju łyżeczkę, łyżkę....z gwarancją nie rozsypania. :) 


Polecam ten produkt dla tych wszystkich którzy uwielbiają cudowne długie kąpiele, które dostarczają wielu wartości odżywczych! 


Koszt takiego pudru to około 21 zł.
Zapraszam na stronę Miodowej Mydlarni 


środa, 25 października 2017

Catrice HD Liquid Coverage

Dzień dobry,
przyda się, bo pogoda za oknem nie sprzyja, humor tez jakiś taki fatalny.

Dzisiaj przychodzę do Was z podkładem firmy Catrice, który podejrzewam większość z Was zna, używa bądź nie. Jest to podkład Catrice HD Liquid Coverage. Przesadą jest tu mówić, że jest tak długotrwały, że wytrzyma nawet 24h...Faktem jest natomiast, że podkład jest trwały, długo utrzymuje się na twarzy, jednak wiadomo nie jest tak idealny jak po nałożeniu.W dobrej formie z tego co udało mi się zauważyć wytrzymuje około 10 godzin, po zaczyna się wycierać. 



Ma lekką, płynna formułę i aplikuje się go pipetką, jest to świetne rozwiązanie jeżeli o mnie chodzi, dzięki temu łatwo się go nakłada na Beauty Blender, którego ja akurat używam. Trzeba jednak dość szybko go nakładać, szybko zasycha.

Jest lekki, ale jest również dobrze kryjący. Nie daje efektu maski, a wręcz przeciwnie - nadaje cerze naturalny wygląd. Podkład nie jest ciężki jak np Revlon Colorstay i dzięki temu nie czuć go na twarzy. 

Na skórze po kilku chwilach ciemnieje więc przy wyborze koloru trzeba chwile odczekać, aby być pewnym ze wybierzemy odpowiedni odcień, który będzie do nas pasował. 
Nie świeci się na twarzy, nie wysusza skóry, mimo, że zastyga na całkowity mat. 
Jest dostępny w czterech kolorach, co dla jednych jest problemem, a dla innych wręcz na rękę. Są to 4 najpopularniejsze odcienie:

010 Light Beige
020 Rose Beige
030 Sand Beige
040 Warm Beige

Mam dla Was porównanie dwóch odcieni


Mała różnica jest jak widać. 

Jak zapewne nie jedna z Was uwielbiam selfie i zależy mi, aby podkład na zdjęciach wyglądał dobrze - Catrice własnie taki jest.

Podkład kosztuje około 29 zł.

Póki co jest to mój ulubiony podkład, niestety za jakiś czas pewnie moja cera się zbuntuje i będę musiała szukać kolejnego. Nie ma co się przyzwyczajać ;)

środa, 11 października 2017

EAU THERMALE AVEN - żel oczyszczający

Cześć,

jakiś czas temu otrzymałam (dzięki konkursowi na instargamie) do testowania cudowny produkt jakim jest żel oczyszczający do skóry tłustej z niedoskonałościami od EAU THERMALE AVENE.

Jest to żel hipoalergiczny nie powoduje podrażnień ani zaskórników. Skóra mojej twarzy jest problematyczna więc była nie małym wyzwaniem dla tego produktu. Potrzebuję dobrze oczyszczającego żelu ponieważ do makijażu używam ciężkich kosmetyków i nie każdy produkt oczyszczający do twarzy umie sobie z tym poradzić. Do tego mam wągry, tłustą skórę oraz małe niedoskonałości. Czy ten żel poradził sobie z moją skóra? Owszem, delikatnie oczyszcza skórę z makijażu jak i z nadmiaru sebum oraz kurzu. Nie ściąga skóry. Łatwo się pieni z małą ilością wody, a nie zawiera mydła. Nie wysusza skóry. Na pierwszym miejscu w składzie znajduje się woda termalna, która zapewnia ukojenie oraz łagodzi podrażnienia. Stosowałam go rano i wieczorem, po użyciu skóra była odświeżona, matowa i miękka. Zauważyłam, że świetnie po nim wchłania się krem. Można go używać na całe ciało. Oprócz twarzy stosowałam go na dekolt i szyję. Testowałam produkt bardzo długo i zauważyłam, że mam mniej wągrów i twarz nie jest zaczerwieniona jak wcześniej. Produkt jest bardzo wydajny. Starczył mi na około 2 miesiące. No i w końcu wygodny dozownik a nie jakaś pompka :) która zachlapie wszystko przy wyciskaniu.

Produkt można znaleźć w internecie, a ceny są różne. Szczerze polecam ten produkt.

czwartek, 5 października 2017

Czarne Mydło SAVON NORI

Witajcie,

Jeżeli obserwujecie mnie na Instagramie i na Facebook-u to wiecie, że niedawno zaczęłam szukać sporo inspiracji, aby mój blog wyprowadzić na dobre tory. Dzięki moim staraniom otrzymałam paczkę niespodziankę od Maroko Sklep. W paczce otrzymałam dwa produkty o jednym właśnie chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.


Maroko Produkt to importer naturalnych kosmetyków z Maroka. Teraz kiedy wokół nas we wszystkim jest dużo chemii i konserwantów staramy się szukać w niektórych kierunkach chociaż odrobinę naturalności. Na szczęście powstaje więcej firm, które stawiają na naturę. Modą ostatnio jest naturalne jedzenie, naturalne kosmetyki...niestety wszystko co naturalne jest drogie...wielka szkoda.

Wracajmy do głównego bohatera dzisiejszego postu, którym jest czarne mydło. Od jakiegoś czasu dość głośno jest o czarnym mydle, sama planowałam zakup.
Czarne Mydło SAVON NORI miętowe właśnie taką nowość otrzymałam. Naturalne czarne mydło wytwarzane jest tradycyjnymi metodami w Maroku, głównym składnikiem jest olej oliwny z czarnych oliwek do tego zawiera również wody oraz wodorotlenku sodu niezbędnego w procesie zmydlania. Oliwa z oliwek to cenne źródło naturalnego węglowodoru - skwalenu. Jest to silny antyoksydant o właściwościach antybakteryjnych. Wspomaga również proces oczyszczania komórek z toksyn. Olej ten zawiera karoteny, a te natomiast są bogate w witaminę A oraz sterole dzaiłające przeciwzapalne i przyspieszające gojenie ran i łagodzenie podrażnień. Kolejną witaminą jest witamina E, która odżywia i regeneruje komórki.

Wyobrażając sobie czarne mydło myślałam, że dostanę go w formie standardowej, a tu niespodzianka mydło ma formę pasty. Nie jest to plus, ponieważ przy długich paznokciach przeszkadza, kiedy mydło wchodzi pod paznokcie do tego jeszcze maź jest klejąca i ciężko jest ją wyciągnąć z pojemnika. Przy zetknięciu się z wodą od razu się rozpuszcza i zaczyna się pienić.

Prócz tego jednego minusa produkt ma sporo plusów. Otwierając pudełeczko od razu czuć cudowny zapach mięty. Mydło doskonale oczyszcza pory z toksyn i sebum oraz usuwa martwe komórki naskórka. Skóra odzyskuje miękkość, delikatność co jest zauważalne już po pierwszym użyciu. Czarne mydło wskazuje działanie peelingujące, dotlenia skórę. Przywraca jej naturalną równowagę i nawilżenie zapewniając odpowiednią ochronę. Naturalne mydło zwalcza bakterie odpowiedzialne za powstawanie zmian trądzikowych dlatego jest polecane również dla osób z problematyczną cerą.

Zapraszam serdecznie do obserwowania mnie tu na blogu, ale również na Instagramie jak i na Facebook-u planuję dla stałych czytelników konkursy i rozdania. :)

niedziela, 17 września 2017

Pomadka z kwiatkiem


Pamiętacie jak ostatnim razem pisałam o Shipgratis?

Pomysł stworzenia galerii zakupów, ShipGratis.eu, powstał w naszych głowach około połowy roku 2011. Motywem była chęć stworzenia internetowej strony gdzie klienci będą mogli kupować towar i o małej wartości, pod warunkiem że do ceny towaru nie będzie zaliczona opłata pocztowa. Umożliwienie samodzielnego zakupu bez obaw o zaliczenie do ceny nieproporcjonalnej kwoty za opłaty pocztowe. Równocześnie chcieliśmy zachować wysoki poziom naszych innych usług, takich jak komunikacja z klientami, oferowanie szczegółowych informacji o towarze, załatwianie reklamacji itp.
System jest bardzo prosty, nie naliczamy opłaty pocztowe. Nie oznacza to jednak że chcemy wprowadzić klienta w błąd  i zaliczymy mu opłatę pocztową do ceny towaru. Jest to wręcz odwrotnie, wszystkie produkty oferowane w naszej galerii ShipGratis.eu mają cenę podobną lub niższą od cen u konkurencji, podstawowa różnica  tkwi w tym że konkurencja często do cen towaru dolicza opłaty pocztowe. Naszym celem jest oferowanie klientom dobrej jakości towaru za konkurencyjne ceny

LINK: http://miszmaszgirl.blogspot.com/2017/04/shipgratis.html

Kolejny raz mogłam wybrać produkt do testowania. Miałam do wyboru kosmetyki, biżuterię, a nawet akcesoria do kuchni. 

Mój wybór padł na nawilżającą pomadkę do ust z kwiatkiem. Dlaczego? Kilka razy widziałam na Youtube na kanałach kosmetycznych jak vlogerki opowiadają o tych pomadkach. Ciekawa byłam czy faktycznie są one tak magiczne. Magiczne...mam tu na myśli zmieniający się kolor po nałożeniu. Do tego jeszcze ten kwiatek w środku tak oryginalnie i ciekawie wygląda i dlatego właśnie skusiłam się na ten produkt.  
Pomadka z kwiatkiem


Jakie jest moje zdanie na temat tej pomadki....Pozytywne....Nawilżanie jest umiarkowane, ale dla mnie to jest odpowiedni stopień. Nie skleja ust, nie zostawia nieprzyjemnej warstwy wchłania się w odpowiednim tempie, nadaję ustom uwodzicielski blask. Jak widać na zdjęciach pomadka, którą otrzymałam ma lekki odcień pomarańczowy, natomiast na ustach ma kolor cukierkowego różu to dopiero magia. Pomadka zmienia kolor pod wpływem temperatury ciała. No i ten kwiatek, który najbardziej mnie kusił żeby wybrać tą pomadkę. 






Cena na stronie za tę pomadkę to: 42,40 zł jak dla mnie to trochę za dużo...

Jeśli jeszcze nie zaglądneliście na tą strone to polecam, może znajdziecie coś dla siebie! 

czwartek, 6 kwietnia 2017

Shipgratis



Cześć,


i znowu trochę czasu mnie tu nie było. Niestety były sprawy trochę ważniejsze. Później musiałam się podnieść z chwilowego dołka do tej pory jeszcze nie mogę pogodzić się z tym co się stało. Mam wspaniałego kochającego mężczyznę, który pomógł mi przez to przejść, chociaż i jemu było ciężko nie będę tu o szczegółach mówić......trzeba żyć dalej. To tak na wstępie chciałam siebie wytłumaczyć.


Wracając już do tematu czy słyszałyście o stronie Shipgratis?


Pomysł stworzenia galerii zakupów, ShipGratis.eu, powstał w naszych głowach około połowy roku 2011. Motywem była chęć stworzenia internetowej strony gdzie klienci będą mogli kupować towar i o małej wartości, pod warunkiem że do ceny towaru nie będzie zaliczona opłata pocztowa. Umożliwienie samodzielnego zakupu bez obaw o zaliczenie do ceny nieproporcjonalnej kwoty za opłaty pocztowe. Równocześnie chcieliśmy zachować wysoki poziom naszych innych usług, takich jak komunikacja z klientami, oferowanie szczegółowych informacji o towarze, załatwianie reklamacji itp.


System jest bardzo prosty, nie naliczamy opłaty pocztowe. Nie oznacza to jednak że chcemy wprowadzić klienta w błąd i zaliczymy mu opłatę pocztową do ceny towaru. Jest to wręcz odwrotnie, wszystkie produkty oferowane w naszej galerii ShipGratis.eu mają cenę podobną lub niższą od cen u konkurencji, podstawowa różnica tkwi w tym że konkurencja często do cen towaru dolicza opłaty pocztowe. Naszym celem jest oferowanie klientom dobrej jakości towaru za konkurencyjne ceny.


Logując się na tej stronie, jest specjalna zakładka dla blogerów. Wpisujemy tam adres bloga, datę rozpoczęcia i wszystkie statystyki. Po kilku dniach administrator akceptuje nas jako blogera i wystawia nam odznakę złotą, srebrną lub brązową. Te odznaki oznaczają ograniczenia, a po co te ograniczenia? Bo będąc w sekcji blogera możemy wyprać produkty, które mamy chcielibyśmy zrecenzować, ograniczenia są po to aby określić przedział cenowy produktu. Oczywiście my blogerzy nie płacimy za produkt, który mamy zrecenzować. Mamy kilka opcji, po wybraniu wysyłamy prośbę do administratora i kiedy mamy akceptacje produkt zostaje wysłany. Produkty idą do nas z Azji więc na produkt musimy czekać około 30 dni.


Uwielbiam kolczyki, więc skoro jednym z proponowanych produktów miałam kolczyki to wiadomo co wybrałam :)

Padło na takie:


Bogato zdobione kolczyki z przezroczystymi kamyczkami






Cena tych kolczyków teraz wynosi: 54,24zł nie powiem....jestem w szoku...





Opis produktu:
Materiał: metal biżuteryjny, szkło szlifowane
Kolor: patrz zdjęcie
Wymiary: 20 x 10 mm


A jak one wyglądały u mnie?:


















Kolczyki są śliczne, bogate tak jak w opisie. Szczerze mówiąc myślałam ze to ściema i miłe zaskoczenie było kiedy te kolczyki dotarły :) Same zdecydujcie czy chcecie z tego skorzystać :)

wtorek, 21 lutego 2017

BISHOJO oliwka do demakijażu.


Każda z nas używa różnych kosmetyków do makijażu. Lekkich, ciężkich i wodoodpornych. Jest jednak coś co nas wszystkie łączy to skuteczny i staranny demakijaż. Poświęcajmy skórze trochę czasu, a odpłaci nam się promienną, zdrową cerą. Wieczorem nasza buzia jest brudna, nie mówię tu o makijażu, a o innych czynnikach jakimi są: kurz, spaliny, pot, nadmiar sebum, bakterie i inne osady, które zatykają pory. 
Nasza skóra przez to nie może swobodnie „oddychać” i wtedy właśnie powstają zaskórniki i krostki. Niestarannie oczyszczona skóra to przyczyna wielu podrażnień. Nasza cera jest naszą wizytówką i dlatego powinnyśmy o nią dbać każdego dnia, rano i wieczorem. Rozpieszczajmy swoją cerę!

Jakiś czas temu miałam przyjemność rozpocząć współpracę z firmą Bishojo. Dzięki tej współpracy mam okazję testować kilka kosmetyków, jednym z nich jest oliwka do demakijażu.

Bishojo to linia kosmetyczna stworzona dla nowoczesnych, aktywnych kobiet, które dążą do perfekcji w każdej dziedzinie życia
Bishojo znaczy piękne dziewczyny. Piękno to nie tylko uroda zewnętrza, ale także równowaga wewnętrzna.

Oliwka do demakijażu to naturalność sama w sobie.  Co zawiera?
Olej ze słodkich migdałów i oliwa z oliwek, które mają za zadanie wygładzić, nawilżyć i odmłodzić skórę. Mogę powiedzieć, że oliwka wygładza i naprawdę dobrze radzi sobie z moją suchą i problematyczną skórą twarzy, szczególnie na policzkach. Olej z Rokitnika nadaje skórze złocisty odcień i niweluje podrażnienia. Dodatkowo receptura zawiera Olej z Kamelii Japońskiej (Tsubaki).
 
Oliwkę nakładać na całą twarz łącznie z powiekami, wykonując przy tym delikatny masaż, który „zmiękczy” makijaż. Spłukać letnią wodą. Na koniec można stosować płyn lub emulsję micelarną ( o której również wspomnę w kolejnym poście). 
Oliwka ta jest idealna dla każdego rodzaju cery.

0% olei mineralnych, 0% parabenów, 0% BHT-BHA, 0% PEG.

Już jakiś czas temu przekonałam się do oliwek do makijażu, bo one właśnie najlepiej radzą sobie z usunięciem mojego ciężkiego makijażu. Co najważniejsze...nie piecze w oczy.  Dozownik w postaci pompki mnie nie przekonuje...przy naciśnięciu lekko pryska na lustro, ale to mało ważne przy skuteczności działania. 


Bishojo to naprawdę wyjątkowa firma, które kieruje się filozofią małych kroczków KAIZEN. KAI oznacza zmianę, a ZEN-dobry. Całe nasze życie jest sumą wydarzeń, decyzji, pomysłów i marzeń. Wszystko w życiu rozpoczynamy od pierwszego kroku, pierwszej myśli czy pierwszego słowa.

W życiu powinniśmy koncentrować się na zachowaniu umiaru i równowagi. Harmonia wypracowana dzięki zbilansowanej diecie, aktywności fizycznej oraz odpowiedniej pielęgnacji jest kluczem do osiągnięcia spokoju ducha i piękna.


Warto zatem wypróbować produktów tej firmy, dlatego zapraszam na stronę w celu zagłębienia się w filozofię KAIZEN oraz zapoznaniem się z produktami! http://www.bishojo.eu/





środa, 1 lutego 2017

Quiskin Professional Makeup Remover

Każda z nas stawia na pielęgnacje skóry twarzy i co za tym idzie...demakijaż. Nie wyobrażam sobie abym miała położyć się spać z makijażem. 
Są dni kiedy kładę się naprawdę późno, nalezę do "nocnych marków". Po wieczornej kąpieli marze aby jak najszybciej wskoczyć pod kołdrę i zasnąć. Dlatego zależy mi na dokładnym, ale szybkim demakijażu. 

Niedawno otrzymałam od Quiskin produkt który przypominał mała rękawiczkę. Nie chciało mi się wierzyć, że zdziała coś konkretnego. 

Czym tak naprawdę jest Proffesional Makeup Remover?
To innowacyjny produkt, który eliminuje tradycyjne metody oczyszczania skóry za pomocą kosmetyków. Przeznaczony dla osób, którym zależy na szybkim, a jednocześnie profesjonalnym demakijażu. Dzięki Quiskin i wodzie jesteśmy w stanie wykonać demakijaż w kilka minut i spowodować, że nasza skóra będzie czysta, witalna i piękna. Wszystko to jest możliwe dzięki specjalnemu rodzajowi QUI - włókna, które dzięki swojej innowacyjnej strukturze doskonale dociera do wszystkich miejsc na skórze idealnie ją oczyszczając. Produkt dedykowany jest osobom, które cenią sobie życie w zgodzie z naturą. 

Przed pierwszym użyciem wyprać w szarym mydle.
Produkt jest wielokrotnego użytku do czterech miesięcy od pierwszego użytku. 
Jeżeli o mnie chodzi to jestem zadowolona z szybkiego demakijażu, ciężko usunąć tusz z rzęs, ale za to świetnie radzi sobie z ciężkim podkładem Revlon Colorstay.



czwartek, 19 stycznia 2017

Produkt, który zastąpi nam większość kosmetyków do pielęgnacji :)

Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam oglądać kanały vlogerek kosmetycznych, szczególnie testy, porównania i ciekawe gadżety. Produkt, o którym Wam opowiem zobaczyłam u Karoliny z kanału StylizacjeTV. Jest to produkt dosłownie do wszystkiego, a mianowicie jest to Żel Aloesowy z Holika Holika.

Holika Holika Aloe 99% Soothing Gel to wielofunkcyjny żel, nawilża, chłodzi i odświeża dzięki wysokiej zawartości soku z Aloesu, który pochodzi z wyspy Jeju w Korei Południowej.
Aloes głęboko i bardzo szybko wchłania się w tkanki. Utrzymuje prawidłowe nawodnienie skóry. Oczyszcza, ujędrnia, regeneruje naskórek oraz poprawia miejscowe krążenie krwi.
Pomaga utrzymać lekko kwaśny odczyn skóry, przez co staję się ona odporna na podrażnienia. Zawiera aloektynę, która działa przeciwzapalnie z tego względu własnie produkt może być stosowany u osób, które mają problem z trądzikiem. Żel jest hipoalergiczny, nie zawiera parabenów, olejów mineralnych, sztucznych barwników oraz składników pochodzenia zwierzęcego.

Można go używać jako:
*serum do włosów
*krem nawilżający
*balsam do ciała
*krem do rąk i stóp
*krem pod oczy
*balsam po goleniu

Główne składniki:
Sok z aloesu ma działanie ściągające, nawilgające, regenerujące i przeciwzapalne. Działa również przeciwzmarszczkowo, opóźnia wszystkie procesy związane ze starzeniem się skóry.
Ekstrakt Centella Asiatica działa antybakteryjnie, przeciwobrzękowe, przeciwzapalne, leczące rany. Przyspiesza leczenie ran oraz zmian skórnych takich jak opryszczka, trądzik pokrzywka.
Ekstrakt z liści pędów bambusa posiada działanie nawilżające i antyoksydacyjne.
Ekstrakt z ogórka ma właściwości przeciwzapalne i napinające skórę oraz złuszczające martwy naskórek.


Od dłuższego czasu walczę z suchą skórą zaczynając od nóg kończąc na skórze twarzy. Moja skóra jest tak przesuszona, że w niektórych momentach zaczyna piec. Na ratunek przyszedł mi właśnie ten żel. Przestało szczypać dzięki właściwościom kojącym i chłodzącym. Bardzo dobrze nawilża skórę twarzy. Do tego świetny relaks dla skóry. Zmniejszyły mi się sińce pod oczami, strefa okolic wydaje się atrakcyjniejsza :). Żel szybko się wchłania, ma lekki zapach, który nie drażni. Może się nawet nadać jako baza pod makijaż. 
Używam go również jako serum na włosy po ich umyciu. Zauważyłam, że włosy są lśniące, miękkie i naprawdę wyglądają na zdrowsze.

Polecam ! 

wtorek, 10 stycznia 2017

Domowe SPA co Ty na to?

Która z Was marzy o chwili dla siebie? My kobiety jesteśmy postrzegane jako sprzątaczki, kucharki, opiekunki. czasami w natłoku obowiązków nie mamy czasu dla siebie. Czy możemy sobie pozwolić na ciepłą kąpiel z książką i winem? to chyba rzadkość. Każdej z nas przydałby się 3 dniowy wyjazd do jakiegoś luksusowego SPA, ale niestety z różnych powodów nie możemy sobie na to pozwolić. Jednak to nic straconego, jeżeli o mnie chodzi to stawiam na domowe SPA.
Zazwyczaj 2-3 razy w tygodniu (teraz mam więcej czasu) wieczorami, kiedy córa pójdzie spać. Taki dzień miałam wczoraj!

Swoje domowe SPA zaczynam zawsze od ciepłego prysznica podczas którego robię peeling całego ciała. Użyłam po raz pierwszy malinowego peelingu z Organic Shop. Ekstrakt z maliny oraz cukier trzcinowy umożliwiają delikatną pielęgnację skóry. Odżywia skórę w potrzebne składniki i poprawia koloryt nadając przy tym skórze jędrności. Zapach tego peelingu jest obłędny :) Do peelingu stóp i rąk użyłam peelingu marki Avon Planet Spa. Na twarz użyłam oczyszczającego żelu również marki Avon. 
Włosy potraktowałam szamponem naprawczym System Professional z Wella. Oczywiście po umyciu następuje czas na maseczkę. Maseczka to moje nowe odkrycie-maska drożdżowa babuni Agafii. Dostarcza ona białko, witaminy i mikroelementy. Oleje z kolei zapobiegają wypadaniu włosów. Maska wzmacnia włosy, wzmacnia cebulki włosów oraz przyspiesza wzrost. Szczerze mówiąc po jednym opakowaniu nie widzę jeszcze efektów, ale w drodze jest już kolejne opakowanie.

Po prysznicu, aby nawilżyć skórę używam żelu aloesowego z Holika Holika, jest to produkt dosłownie do wszystkiego. Można go stosować na twarz, pod oczy, na włosy jest wszechstronny i robi naprawdę dobrą robotę! 

W tym momencie jest chwila na maseczkę na twarz, użyłam maski Moisture Aqua Bomb z Garnier, którą dostałam do przetestowania. Działa jak zwykła maseczka nawilżająca w płachcie. Czułam dodatkowo lekkie ochłodzenie. 

Pod koniec mojego domowego spa, nakładam na końcówki włosów po spłukaniu maski oczywiście serum naprawcze (AVON), a na twarz krem do skóry odwonionej Dermedic. Krem-żel ogranicza utratę wody, skóra odzyskuje zdrowy i promienny wygląd, a kwas hialuronowy tworzy barierę ochronną naskórka.
No i na sam koniec nakładam na stopy i dłonie maseczkę z tej samej linii co peeling Avon Planet Spa.

Tak mniej więcej wygląda moje domowe spa, chociaż nie powiem, bo z chęcią wylegiwałabym się w wannie z pianą, czytając dobrą książkę, ale na to też przyjdzie czas.

A czy możecie sobie pozwolić na domowe SPA? Jakich kosmetyków używacie?








piątek, 6 stycznia 2017

Mascara Avon SuperShock


Ostatnio robiłam generalne porządki w swojej kosmetyczce. Okazało się, że mam sporą kolekcje turzy do rzęs. Niestety były to mascary, które mi nie odpowiadały. Swego czasu numerem jeden była mascara marki KOBO niestety była to edycja limitowana i już nie jest dostępna ani stacjonarnie ani w internecie.

Kilka miesięcy skończyłam z upiększaniem swoich rzęs...przestałam je doczepiać. Niestety...moje rzęsy powypadały, zrobiły się krótkie i cienkie, żadna mascara nie dawała efektu takiego jaki bym chciała i tak zaczęły się poszukiwania idealnego tuszu do rzęs.
Oczywiście takowy znalazłam. Tusz numer jeden to Avon SuperShock-szokująca objętość i rozdzielenie.
Unikalna formuła z mikrowłóknami pogrubia i powiększa rzęsy, aby nadać i do 12x większą objętość bez grudek. Super gruba elastyczna szczoteczka nakłada idealną ilość tuszu, zarazem rozczesując rzęsy. Tak obiecuje producent. Mascara dostępna jest w kilku kolorach: Black, Brown/Black, Emerald Shock (zielony), Royal Shock (niebieski), Violet Shock(fioletowy), Blackset Black. Jestem zwolenniczka zwykłego czarnego tuszu.

Jakie są moje spostrzeżenia na temat tej mascary. 
Dociera do każdej rzęsy nawet tych najkrótszych. Mimo, że mam opadającą powiekę i większość mascar odbija się na górnej powiece, ta akurat radzi sobie świetnie. Pogrubia i wydłuża rzęsy i własnie dlatego uwielbiam tą mascarę! Wystarczy jedna warstwa aby rzęsy były pięknie podkreślone i pogrubione. Nie obsypuje się, nie tworzy grudek. Elegancko zmywa się mleczkiem do demakijażu. Dzięki ten mascarze moje rzęsy w końcu jakoś wyglądają. Już nigdy nie zrobię sobie rzęs :D

Przy okazji wpadłam na pomysł żeby zacząć kurację odżywczą olejkiem rycynowym. Jestem ciekawa jaki efekt da zwykły olejek :D

czwartek, 5 stycznia 2017

Szczęśliwego Nowego Roku!

Dziś już jest piąty dzień Nowego Roku...a ja dopiero teraz do Was zajrzałam żeby złożyć Wam życzenia i dopiero teraz mam sprawną rękę żeby cokolwiek napisać więcej.

Życzę Wam dużo zdrowia, bo bez niego ani rusz. 
Wiele wytrwałości, ogromnego szczęścia, pomyślności, spełnienia wszystkich marzeń. 
Całego roku miłości i oby ten rok był o wiele lepszy od poprzedniego!


Podsumowując rok 2016...ten rok był najgorszy. Najgorszy to znaczy mam na myśli i moje prywatne życie, ale także sprawy, które działy się na arenie światowej

Rok 2016 najbardziej tragiczny był chyba dla świata kultury. Odeszło od nas tylu wspaniałych artystów

Do tego swój rok zakończyłam niezłym upadkiem ze schodów, ratowałam sałatkę paznokcia niestety już nie uratowałam i tak w Nowy Rok odwiedziłam SOR. Mimo nieciekawego Nowego Roku wierzę, że rok 2017 będzie dobrym rokiem.
Nie mam żadnych postanowień, ale za to złożyłam sobie kilka obietnic...a samej siebie nie zawiodę. 
Wróciłam do diety...a od poniedziałku wracam na siłownie.

Dzisiaj jest trzeci dzień diety. Wszystko mi wychodzi póki co. Woda na plus, dieta na plus brakuje jeszcze treningu, ale już w przyszłym tygodniu.



Etykiety

3dWhite (1) Abbi Glines (1) Agnieszka Grzelak (1) aktywność (1) aktywność fizyczna (1) aloes (1) artykuł (1) Avon (1) azjatyckie kosmetyki (1) balsam (1) bańki chińskie (1) Ber De Ver (1) biedronka (2) Blendamed (1) Boże Narodzenie (2) celulit (1) charakteryzacja (3) chciejlista (1) denko (1) domowe spa (1) Emma Garcia (2) Esentire (1) Everydayme (1) fitness (1) fototapeta (1) Golden Rose (1) Grając w miłość (1) gumki do włosów (1) gym hero (1) hair (1) hairsprings (1) Hakuro (1) Halloween (1) Haul (1) herbatki (1) Holika Holika (1) invisibobble (1) Ja (2) kettlebell (1) kolczyk (1) konkurs (5) korektor (1) kosmetologia (2) kosmetyczka (2) kosmetyki (5) kosmetykstyl (2) krem (2) kryminał (1) książka (5) książki (1) kubek (1) leggins (1) lipstick (2) Loreal Paris (1) Make Up Tv (1) makijaż (2) masaż (1) mascara (1) Milena Make Up Tv (1) mio (1) Miszmaszgirl (4) Modemaker by elite (1) Musso Guilaume (1) nagroda (1) naturalnie (1) Nicole (1) niespodzianka (1) Nowy Rok (1) oczy (3) odchudzanie (2) odpoczynek (1) olejek (2) opinia (17) opinie (1) paleta (1) parowar (1) pasta (1) pasta do zębów (1) perfumy (3) pędzle (1) pielęgnacja (1) Play Doh (1) Plazanet (2) podkład (1) pomadka (1) postanowienia (1) prezenty (2) primer (1) puder (1) Recenzja (11) Red Lipstick Monster (1) redukcja (1) relaks (1) Revitalash (3) romans (1) rozdanie (4) rzęsy (1) Seattle (1) shaker (2) Shaun T (1) siłownia (1) Simply Beautyful Collection (1) sport (1) sprzęt (1) szczotka do włosów (1) szminka (2) sztanga (1) świeca (1) Tangle Teezer (1) tatuaż (1) Telefon od anioła (1) test (6) testowanie (14) top (1) tort (1) TrustedCosmetic (1) tusz (2) tusz do rzęs (1) uroda (5) urodziny (1) usta (2) wiatm (1) WIBO (1) Wigilia (1) wishlist (2) włosy (2) wosk (1) współpraca (6) wybielanie zębów (1) wyciąg z ogórka (1) wygrana (2) wymianka u Królowej Moli (1) Yanke Candle (1) zapach (1) zdarta skóra (1) zdrowe odżywianie (1) zielone oczy (1) Złamane serca w sieci (2) żel (2) życzenia (1)

Top Komentatorzy

zBLOGowani

zBLOGowani.pl